czwartek, 23 kwietnia 2015

Nałogi - korzenie narkomanii

NAŁOGI: alkoholizm i nikotynizm - korzenie narkomanii


Alkoholizm czyli pijaństwo, uzależnienie od piwa, wina czy wódki rozpoczęło się wraz z rozprzestrzenieniem chrześcijaństwa w którym największym sacrum jest spożywanie wina mszalnego w celach liturgicznych. Indianie palili tytoń w fajkach pokoju, ale nie byli uzależnieni i nie musieli palić nałogowo ani leczyć się z nikotynowej narkomanii. Naukowców pokazujących jak pijacki kult pewnej greckiej sekty dionizyjskiej został wchłonięty przez chrześcijaństwo, a następnie stał się ideologiczną podstawą masowego alkoholizmu i pospolitego pijactwa nie dopuszcza się na Zachodzie do głosu i cenzuruje. Jednak pisali o tym już uczeni arabscy w VI-X wieku e.ch. Kultura arabska i świat islamu nie zna choroby alkoholowej, podobnie kultura hinduistyczna czy buddyjska. Dla 2 mld ludzi alkohol jest trucizną, a nie środkiem spożywczym. Przyjrzyjmy się zatem dwom stowarzyszonym i najbardziej patologicznym nałogom.

ALKOHOL I NIKOTYNA – RODZICE NARKOMANII


Uzależnienie - jest chorobą duszy (psychiki) i emocji, a także mózgu i systemu nerwowego. Polega ono na utracie kontroli nad własnym życiem, braniu środków odurzających pomimo problemów, które one wywołują oraz na wzrastającej tolerancji organizmu (dla uzyskania tego samego efektu trzeba brać coraz większe porcje lub przejść na coś mocniejszego, np. mocniejszy narkotyk).

Środki odurzające, szczególnie alkohol, papierosy i narkotyki, ale też leki psychotropowe, wywołują w człowieku, który z nich korzysta, przekonanie, że są środkami pomagającymi załatwić różne problemy. Tłumią one emocje na krótką chwilę, ale gdy przestają działać, problemy powracają ze zdwojoną siłą. Osoba uzależniona czasami zdaje sobie sprawę z tego że środek odurzający jest przyczyną jej kłopotów, niszczy zdrowie, ale zamiast przestać go używać, bierze coraz więcej. Dzieje się tak dlatego że nie kontroluje swego życia.

Najbardziej niebezpieczną cechą substancji psychoaktywnych takich jak alkohol czy nikotyna jest ich zdolność do wywołania uzależnienia. Uzależnienie lekowe należy traktować jako złożoną chorobę ośrodkowego układu nerwowego, charakteryzującą się natrętnym, niekiedy niekontrolowanym dążeniem do użycia środka (głód narkotyku, „chcica”, craving), jego poszukiwaniem i dążeniem do zdobycia za wszelką cenę, oraz używaniem mimo oczywistych poważnych zagrożeń dla zdrowia i życia (jazda po pijanemu).

Dla wielu uzależnienie jest chorobą chroniczną, z nawrotami występującymi nawet po długich okresach abstynencji. Jest ona związana z bezpośrednim zaburzeniem jednego z wielkich układów funkcjonalnych mózgu – układu nagrody, a pośrednio zaburza również i pozostałe – układ pobudzenia, zwłaszcza emocjonalnego, oraz układ poznawczy. Alkohol w szczególności jest narkotykiem halucynogennym, a omamy związane z jego stosowaniem są powszechnie dobrze znane, co jednak nie odstrasza od pijaństwa. Alkohol zaburza zdolność trzeźwej oceny sytuacji i zdarzeń, dając pijakowi nieustanne życie urojone.

Istnienie związku pomiędzy uzależnieniami a dziedzicznością podejrzewano od dawna. Jednakże nie było łatwą sprawą rozstrzygnięcie czy czynniki środowiskowe i rodzinne nie odgrywają roli zasadniczej. Zwłaszcza w środowiskach alkoholików picie można było traktować jako wzorzec kulturowy, a nie związany z dziedzicznością. Dopiero w ciągu ostatniego dziesięciolecia, z początkiem XXI wieku w wyniku intensywnych badań nad bliźniakami i rodzinami udało się z pewnością wykazać rolę czynników dziedzicznych. Niewątpliwie przyczynę dziedziczną ma duża zmienność receptorów dopaminowych D2 w mózgu ludzkim. Indywidualne różnice we wrażliwości na substancje uzależniające są stopniowane, a geny odpowiedzialne za siłę tendencji do uzależnienia są genami słabszymi (minor genes). 

ALKOHOL = PIJAŃSTWO


Napoje zawierające alkohol towarzyszą człowiekowi prawie od początku jego istnienia. Ich spożywanie służy wywołaniu nastroju wzruszenia, radości, poczucia bliskości, zapomnienia o cierpieniu, pokonania lęku lub wstrętu, zabiciu sumienia i poczucia winy czy grzeszności. Większość ludzi odkrywa możliwość dokonywania zmian w swoim samopoczuciu za pomocą alkoholu, tyle że za cenę kaca i zniszczenia swego życia.

Alkohol jednak jest często bezpośrednią przyczyną konfliktów z otoczeniem, dokonywania przestępstw, jest również czynnikiem wprowadzającym młodego człowieka w świat przestępczy ludzi dorosłych. Zjawisko systematycznego spożywania alkoholu występuje już na poziomie szkoły podstawowej. Picie alkoholu nawet w niewielkich ilościach jest szkodliwe dla dorosłych, ale bywa niebezpieczne dla dzieci i młodzieży. Dla młodego, rozwijającego się organizmu częste spożywanie alkoholu jest wręcz zabójcze, gdyż w krótkim czasie powoduje:
  • różnego rodzaju uszkodzenie organiczne,
  • zaburzenia w sferze psychiki, głównie: dysfunkcje pamięci, osłabienie krytycyzmu, obniżenie uczuciowości wyższej,
  • konflikty w sferze interakcji,
  • psychodegradację – młodzież znacznie szybciej niż osoby dorosłe uzależnia się od alkoholu, wynika to z mniejszej tolerancji na alkohol młodego organizmu.
Najczęstsze powody dla których nastolatek sięga po alkohol :
  • aby zyskać akceptację rówieśników (zdobycie przynależności do grupy),
  • aby poczuć się „na luzie”,
  • aby pokonać nieśmiałość,
  • aby poczuć się dorosłym,
  • aby lepiej się poczuć,
  • aby sprawdzić jak to działa,
  • aby złamać zakaz.
Młodzi ludzie, którzy piją, kaleczą siebie samych i ranią innych. To ich sposób pokazywania, że nie radzą sobie z wyzwaniami czasu dojrzewania, że potrzebują zrozumienia i pomocy. Zgromadzone przez naukowców z Baltimore dane wskazują na częste występowanie uzależnienia od alkoholu (14% badanej populacji) i epizodów ciężkiej depresji (11%). Inne obecne w tej grupie zaburzenia to agorafobia, fobia społeczna i zespół lęku napadowego. 

ALKOHOL A ORGANIZM CZŁOWIEKA


Napoje alkoholowe różnią się od siebie smakiem, zapachem, barwą. Łączy je związek chemiczny nazywany alkoholem etylowym (wzór chemiczny: C2H5OH). W czystej postaci jest to bezbarwny płyn o ostrym zapachu. 

Stężenie alkoholu etylowego w:
  • spirytusie wynosi 95%
  • wódce wynosi ok. 40%
  • winie wynosi ok. 12%
  • piwie wynosi ok. 5%
Oznacza to że konsumujemy 10 g alkoholu etylowego wypijając mały kieliszek wódki (25 g) lub lampkę wina (100 g) lub małe piwo (250 g). Poziom alkoholu we krwi oblicza się w promilach (%o) określając, ile gramów alkoholu etylowego znajduje się w jednym litrze surowicy krwi. 

Stężenie alkoholu we krwi zależy od:
  • ilości i rodzaju spożytych napojów alkoholowych,
  • cech indywidualnych osoby pijącej (płeć, wiek, waga, budowa fizyczna, itp.),
  • czasu konsumpcji.
Orientacyjne stężenie alkoholu etylowego we krwi można obliczyć stosując wzór:
  • dla kobiet: Ilość wypitego alkoholu C2H5OH / 0,6 x waga ciała
  • dla mężczyzn: Ilość wypitego alkoholu C2H5OH / 0,7 x waga ciała.
Działanie alkoholu w organizmie zaczyna się już po kilku minutach od spożycia. Alkohol dostaje się do krwioobiegu, a za jego pośrednictwem do mózgu. Następnie zostaje przetransportowany do kory mózgowej, która przetwarza sygnały wpływające na zachowanie człowieka. Pojawiają się najpierw pozytywne odczucia w postaci: beztroski, rozluźnienia, dobrego humoru, a przytłumieniu ulegają negatywne emocje związane np. ze stresem.

W miarę zwiększania się ilości (stężenia) alkoholu we krwi następuje głębsze jego wnikanie do mózgu. U niektórych osób objawia się to sennością, u innych powoduje wzmożenie agresji, wdawanie się w konflikty, bójki. W momencie, gdy pewien poziom alkoholu we krwi zostanie przekroczony i osiągnie punkt krytyczny, część mózgu odpowiedzialna za oddychanie i pracę serca przestaje prawidłowo funkcjonować. Dochodzi do nieodwracalnego, ostrego zatrucia organizmu, czego następstwem może być niewydolność krążeniowo-oddechowa i w konsekwencji zgon.

Częste spożywanie alkoholu prowadzi do zmian chorobowych i uszkodzeń różnych części organizmu. Następuje uszkodzenie naczyń krwionośnych w mózgu oraz wyniszczenie komórek nerwowych w korze mózgowej. Każda setka wypitego spirytusu zabija średnio 1800 neuronów, komórek nerwowych. Degradacja psycho-neurologiczna jest z czasem nieunikniona i nieodwracalna. Pojawia się nadciśnienie, niewydolność krążenia, arytmia, mięsień sercowy zostaje uszkodzony. Występują liczne zmiany chorobowe w przewodzie pokarmowym: nieżyty przełyku, owrzodzenie żołądka i dwunastnicy, stany zapalne trzustki, nowotwory wargi, języka, gardła.

W stosunkowo krótkim czasie może dojść do marskości wątroby. W sferze psychicznej powstaje poczucie winy, depresja, utrata chęci do życia. Endemia depresji związana jest z patologią pijaństwa, czyli wprost z chorobą alkoholową, albowiem alkohol zaburza system nerwowy tak, że sprzyja to pojawianiu się rozmaitych zaburzeń depresyjnych. Dziecko rodziców pijaków może zapadać na depresję z tego powodu, że organizm jest już uszkodzony od poczęcia z powodu alkoholizmu rodziców.

Każda osoba uzależniona od alkoholu aby wyjść z nałogu i choroby zwanej alkoholizmem potrzebuje wsparcia. Może to być ruch AA, rodzina, terapeuta czy też przyjaciel, choć najlepsze są grupy wsparcia związane z rozwojem duchowym. Najważniejszą kwestią znacznie pomagającą w wyjściu z uzależnienia, jest zdanie sobie sprawy z faktu, że się jest alkoholikiem. Zwalczanie uzależnienia nie jest równoznaczne z pewnością, że alkoholik nigdy nie wróci do nałogu i nie ulegnie pokusie wypicia.

Zdolność stawiania oporu ewentualnemu nawrotowi uzależnienia jest jednym z głównych celów wielu programów odwykowych. Muhammad (Mahomet) – Prorok islamu, zabronił picia napojów alkoholowych w trosce o zdrową postawę moralną wyznawców Boga, albowiem już w tamtych czasach szkodliwe skutki picia napojów alkoholowych były dobrze znane poprzez obserwację pijaków i ich potomstwa do trzeciego i czwartego pokolenia. 

ALKOHOLOWE MITY


Wokół alkoholu narosło wiele mitów:

1. Osoby mające „silną głowę” mogą spokojnie spożywać duże ilości alkoholu.
  • nieprawda: „Mocna głowa” zwiększa ryzyko uzależnienia. Te osoby, które wypijają jednorazowo duże ilości alkoholu bez większych komplikacji (wymioty, zaburzenia równowagi) uszkadzają swój organizm i psychikę ryzykując szybsze uzależnienia od alkoholu.
2. Problemy z alkoholem mają jedynie osoby ze środowisk prymitywnych i patologicznych.
  • nieprawda: Każdy, kto spożywa alkohol jest narażony na jego działanie, w tym również na uzależnienie. To raczej poprzez spożywanie alkoholu, środowisko człowieka staje się prymitywną patologia. Alkohol powoduje degradację człowieczeństwa i staczanie do poziomu barbarzyństwa.
3. Kierujący pojazdem może się nieco napić pod warunkiem, że jednocześnie spożyje obfity posiłek.
  • nieprawda: Każda ilość alkoholu zmniejsza zdolność oceny tego, co dzieje się na drodze, obniża szybkość reagowania i podejmowania decyzji. To z kolei zwiększa prawdopodobieństwo wypadku.
4. Piwo i wino (szampan) to nie jest alkohol.

- nieprawda: Głównym składnikiem tych trunków jest alkohol etylowy, taki sam jak w wódce.

5. Alkohol jest dobrym lekarstwem na niektóre dolegliwości człowieka.
  • nieprawda: Alkohol jedynie znieczula i w ten sposób usuwa złe samopoczucie. Nie leczy, gdyż nie usuwa przyczyn dolegliwości.
6. Od alkoholu nie mogą uzależnić się ludzie posiadający „silną wolę”.
  • nieprawda: Alkohol w pierwszej kolejności uszkadza „silną wolę” człowieka. Liczenie na nią jest jedynie wymówką i jest zwykle zawodne.
7. Alkoholizm jest chorobą występującą niezależnie od religii.
  • nieprawda: muzułmanie unikają alkoholu z powodu zakazów religijnych, wierzą, że jest to dzieło szatana. Alkoholizm prawie nie występuje wśród buddystów, gdyż ich nauki za punkt honoru mają utrzymywanie umysłu w stanie trzeźwości, a samo spożywanie napojów oszołamiających takich jak alkohol jest zasadniczo zakazane w buddyjskim Dekalogu. Alkoholizm jest kulturowo związany z obszarem wpływów chrześcijaństwa, w którym wino jest napojem rytualnym w nabożeństwach. 

ZMNIEJSZENIE OBJĘTOŚCI MÓZGU U ALKOHOLIKÓW
Z RODZINNYM WYWIADEM ALKOHOLOWYM


W pracy naukowej opisano badanie porównujące wielkość mózgu w dwu grupach osób uzależnionych od alkoholu - osób z historią alkoholową w rodzinie generycznej i bez takiej historii. Mózg osób uzależnionych od alkoholu nie ulega uszkodzeniu wyłącznie na skutek poważnego nadużywania alkoholu przez daną osobę lecz również przez czynniki genetyczne i środowiskowe związane z rodzicami nadużywającymi alkoholu, wynika z badań przeprowadzonych przez NIAAA (National Institiute on Alcohol Abuse and Alcoholism), część NIH (NAtional Institutes of Health) w USA.

Badanie jako pierwsze pokazuje zależność objętości mózgu u osób uzależnionych z wcześniejszym wywiadem rodzinnym alkoholowym. Poprzednie badania dowodzą że dzieci alkoholików są obciążone większym ryzykiem uzależnienia niż dzieci wychowywane w rodzinach w których nie było problemu alkoholowego. Badania przeprowadzone przy pomocy MRI w których mierzono ICV (objętość wewnątrz-czaszkową) dowodzą iż dorośli - dzieci alkoholików - miały ICV około 4 procent mniejszą niż dorośli alkoholicy bez historii alkoholowej w rodzinie generycznej.

LEKI STOSOWANE W ALKOHOLIZMIE


Problemy związane z alkoholizmem, głodem alkoholu u osób uzależnionych, nawrotami picia omawia się ostatnio doskonale. Chociaż alkoholizm pochłania mniej ofiar śmiertelnych niż nikotynizm, jest znacznie bardziej kryminogenny i powoduje znacznie drastyczniejsze skutki społeczne. Skuteczna farmakoterapia alkoholu w zasadzie zaczęła się rozwijać w ciągu ostatniego dziesięciolecia, nie można bowiem uważać ani za skuteczną, ani etyczną wprowadzoną po II wojnie światowej „kurację” disulfiramem. Do kliniki wprowadzono z sukcesem dwa leki przeciwalkoholowe, naltrekson i akamprozat. 

NIKOTYNA – PALENIE PAPIEROSÓW


Historia uprawy i używania tytoniu w Europie liczy już prawie 500 lat. Z końca XIX wieku pochodzą pierwsze informacje na temat chorób wywołanych paleniem tytoniu. Dane epidemiologiczne, wskazują na wzrost liczby schorzeń układu sercowo- naczyniowego, nowotworów złośliwych jamy ustnej, gardła, krtani i płuc, proporcjonalny do wzrostu spożycia papierosów. Badania potwierdziły, że dym papierosowy zawiera substancje, które działają niekorzystnie na organizm człowieka, wywołując szereg chorób i komplikacji zdrowotnych, także takich jak depresja, obsesje, fobie czy obawy. Substancje szkodliwe to:

-nikotyna- będąca bardzo silną trucizną. Kropla czystej nikotyny jest dawką śmiertelną. Nikotyna ma zdolność odkładania się w organizmie człowieka lub wywoływania natychmiastowych objawów. Doraźnie nikotyna działa na człowieka pobudzająco. Podczas palenia papierosa występuje podniesienie poziomu glukozy, co wywołuje chwilowe dobre samopoczucie. Zaraz potem następuje gwałtowne obniżenie poziomu glukozy. Wówczas palacz reaguje silnym pobudzeniem nerwowym, które odreagowuje sięgając po kolejnego papierosa. Działając w ten sposób nikotyna prowadzi palacza do uzależnienia i poważnie uszkadza jego układ krążenia.

-tlenek węgla- zwany „czadem”. W dymie papierosowym występuje w ilości ok. 4,5%. Tworzy on połączenie z hemoglobiną, która transportuje tlen. Połączenie tlenku węgla z hemoglobiną powoduje, że mniejsza ilość tlenu jest rozprowadzana w organizmie. Następstwem tego zjawiska są m.in. bóle i zawroty głowy.

-ciała smołowate- które są główną przyczyną nowotworów. Większość przypadków nowotworów spowodowanych paleniem papierosów to: rak płuc, języka, krtani, jamy ustnej, wargi. Składniki dymu tytoniowego przyczyniające się do powstania nowotworów gromadzą się na błonie przewodów oskrzelowych.

-kwasy- sprzyjające powstawaniu przewlekłego stanu nieżytu oskrzeli, zakłócające oddychanie, wywołujące efekt porażenia układu oddechowego.

Nikotyna jest bardzo rozpowszechnionym środkiem psychoaktywnym. Pierwsze próby palenia tytoniu mają miejsce: u chłopców ok. 7-8 roku życia, a u dziewcząt między 12 i 13 rokiem życia. Różnica pomiędzy używaniem papierosów a alkoholu i innych narkotyków leży w sile działania, nie zaś w motywach. Tak w przypadku nikotyny, jak i alkoholu oraz narkotyków chodzi o zmianę nastroju, która w wypadku zastosowania alkoholu lub narkotyku jest radykalna, a w przypadku papierosów – łagodna.

Szkodliwe działanie papierosów polega na:
  • podniesieniu poziomu ryzyka choroby wieńcowej serca,
  • niebezpieczeństwie zawału,
  • przeroście i rozszerzeniu serca,
  • zapaleniu żył i tętnic,
  • uszkodzeniu zębów i dziąseł,
  • licznych problemach w obszarze układu pokarmowego (biegunki, wrzody jelit i żołądka, nowotwory żołądka),
  • wywołaniu rozedmy płuc,
  • zwiększeniu podatności na przeziębienia,
  • problemach w skupieniu uwagi, zaburzeniach koncentracji,
  • zwiększonej męczliwości,
  • nadpobudliwości nerwowej, nerwowości, lękliwości fobicznej,
  • osłabieniu narządów zmysłów (czucia, węchu, smaku).
Leczenie uzależnienia nikotyny jest zwykle trudne! Jednak rzucenie palenia bez względu na okres jak długo pozostawało się palaczem przynosi dla organizmu wielkie korzyści. 

NIKOTYNA - PRZYGNĘBIAJĄCY NAŁÓG


Palenie papierosów może wywoływać depresję, napady paniki, a nawet schizofrenię - sugeruje Naomi Breslau z Henry Ford Health Care System w Detroit. Palacze papierosów i innych wyrobów tytoniowych jak fajki czy cygara stanowią na świecie przeciętnie jedną czwartą społeczeństwa, a wśród osób w depresji jest ich średnio dwa razy więcej, zaś wśród cierpiących na choroby psychiczne takie jak schizofrenia - aż 88 procent (w Polsce do 95%). Do tej pory błędnie sądzono, że to zaburzenia psychiczne skłaniają ludzi do sięgnięcia po papierosa. Coraz częściej jednak pojawiają się sugestie poparte badaniami, że jest dokładnie odwrotnie.

Breslau stwierdziła, że u palaczy prawdopodobieństwo wystąpienia napadu paniki jest cztery razy większe niż u niepalących, a nerwicy lękowej - trzy razy większe. Niepokój, na jaki skarżą się palacze rezygnujący z nałogu, jest - zdaniem badaczki - zjawiskiem przejściowym, przesłaniającym fakt, że ludzi z tej grupy charakteryzuje wyższy poziom lęku niż resztę populacji. Można powiedzieć, że nałóg palenia papierosów jest powiązany z lękowym podłożem osobowości, a także jest podstawą wielu psychoz z lękiem jako objawem. Smutek, lęk, przygnębienie i rozwijające się na tym podłożu choroby psychiczne to owoce nałogu nikotynowego. 

LECZENIE UZALEŻNIENIA OD NIKOTYNY


Palenie tytoniu, a w węższym sensie nikotynizm, jest bardzo szczególnym nałogiem. W zasadzie jest on, a przynajmniej do końca ostatniego dziesięciolecia XX wieku był prawie wszędzie nałogiem akceptowanym i stąd bardzo się rozszerzył. Po drugie, wydaje się, że ze wszystkich uzależnień nikotynizm (lepiej: tytonizm) jest najniebezpieczniejszy dla życia ludzkiego, gdyż ilość zgonów związanych z paleniem papierosów, spowodowanych głównie alergiami, komplikacjami naczyniowymi i rakiem płuc, pięciokrotnie przewyższa liczbę zgonów związanych z drugim legalnym narkotykiem – alkoholem. Co więcej, jedna piąta zgonów dotyczy palaczy mimowolnych – osób niepalących, ale narażonych na wdychanie dymu tytoniowego.

Liczba śmiertelnych ofiar palenia w USA sięga ponad 400.000 rocznie (w Polsce to 50-70 tysięcy) i papierosy odpowiadają za przynajmniej 30% śmierci z powodu nowotworów. Po trzecie, od nikotyny uzależnia się znacznie łatwiej, niż od innych substancji uzależniających. Jeżeli wśród osób, które zetknęły się z alkoholem, odsetek uzależnionych jest mniejszy (do 40 %), o tyle do 90% osób palących papierosy jest od nich uzależnione. Wiąże się to zapewne w tym, że w odróżnieniu od innych narkotyków, które są z reguły przyjmowane w ciągach (binges) ze znacznymi przerwami, nikotyna jest przyjmowana przez palaczy w sposób prawie ciągły, codzienny. Siła uzależnienia się od papierosów wydaje się zależeć od szybkości metabolizmu nikotyny w ustroju. Populacje mające szybszy metabolizm, kobiety i Murzyni, silniej uzależniają się od palenia i słabiej reagują na kurację substytucyjną.

Objawy abstynencji występują u palaczy bardzo szybko: po kilku godzinach po ostatnim papierosie pojawiają się nieprzyjemne objawy, którym towarzyszą zmiany fizjologiczne. Objawami odstawienia jest agresywność, nerwowość, wzrost apetytu, niemożność koncentracji, obniżenie nastroju i przemożna chęć zapalenia. Wszystkie te objawy przemijają już w ciągu miesiąca, z wyjątkiem wzmożenia apetytu, który prowadzi do wzrostu masy ciała obserwowanego już po upływie tygodnia od porzucenia palenia, a utrzymuje się zwykle około 3 miesięcy. Ataki głodu narkotykowego stają się z czasem rzadsze i mniej intensywne, ale utrzymują się przez wiele miesięcy. Hamowanie tych ataków i zmniejszanie objawów abstynencji nikotynowej są głównymi celami leczenia z nikotynizmu (tytonizmu).

Do połowy lat 90-tych XX wieku jedyną skuteczną farmakoterapią uzależnienia nikotynowego była terapia substytucyjna nikotyną. Podawano ją przezskórnie stosując kataplazmy, doustnie jako gumę do żucia czy stosując doustne inhalatory, lub w postaci sprayu do nosa. Warto odnotować, że wśród pacjentów szpitali psychiatrycznych zdecydowana większość osób to nałogowi palacze, a jednym z głównych problemów jest ich agresywne domaganie się palenia nawet w środku nocy czy w miejscach, gdzie palenie tytoniu jest zabraniane. Można wnioskować, że zwyczaj palenia papierosów i zjawisko chorób psychicznych idą w parze i są od siebie zależne! Całkiem możliwe, że trzeba pacjentów leczyć najpierw z nikotynizmu, z którym związane są lub od którego zależne są inne zaburzenia psychiczne. 

CZY MOŻNA WYZDROWIEĆ?


Leczenie narkomana alkoholowego czy nikotynowego to nie tylko kwestia odstawienia znanych środków odurzających i usunięcia objawów głodowych. Przede wszystkim jest to trudna nauka przyjmowania świata, w którym się żyje, nauka obcowania z własnymi uczuciami i myślami, rozwój duchowy. Leczenie to ponowne szukanie siebie, znoszenie emocji – nawet tych przykrych – bez znieczulenia narkotykiem pokroju alkoholu czy nikotyny. To nauka akceptowania siebie samego, wraz ze swoimi wadami i zaletami, nauka oglądu świata na trzeźwo, z jasnym umysłem.

Z uzależnienia, które trwało kilka lat czy rok, nie da się zwykle wyleczyć w ciągu paru tygodni, ale potrzeba na to co najmniej tyle samo czasu, ile zajęło uzależnianie się do narkotyku. W Polsce istnieje sieć placówek, która zajmuje się problematyką leczenia uzależnień alkoholowych i nikotynowych. Leczenie odwykowe powinno iść w parze albowiem obie używki narkotyczne w sposób charakterystyczny się uzupełniają, a nawet wzmacniają. Informacje na temat tych placówek można znaleźć w książkach telefonicznych, gazetach, przychodniach zdrowia, jednak lepiej jest wybierać takie, które oferują też kursy rozwoju duchowego czy doskonalenia wewnętrznego!

Założenie, że uzależnienie jest przewlekłym schorzeniem mózgu, otwiera także drogę do wprowadzenia farmakoterapii czy kuracji zielarskich, dobrze już sprawdzonych. Idealnym celem terapii jest umożliwienie pacjentowi osiągnięcie stanu trwałej dobrowolnej abstynencji. Cel ten osiągany jest jednak w Polsce bardzo rzadko, a więc trzeba kontentować się celami doraźnymi, którymi jest zmniejszenie brania narkotyków, poprawa możliwości funkcjonowania w społeczeństwie, oraz zmniejszenie do minimum zdrowotnych i społecznych konsekwencji nałogu. Jest rzeczą zadziwiającą, że pod koniec XX wieku ciągle jeszcze przeważa przekonanie, że leczenie uzależnień nie wymaga stosowania leków (poza okresem detoksyfikacji).

Tak np. w USA, gdzie codziennie 700.000 alkoholików poddawanych jest różnym formom leczenia, za najważniejsze uważa się już trzy techniki behawioralne: terapię poznawczo- behawioralna (cognitive- behavioral therapy), terapię polegająca na wzmocnieniu motywacyjnym (motivational enhancement therapy), oraz program Anonimowych Alkoholików lub podobne programy dwunastostopniowe. Dopuszcza się jedynie dodatkowo wspomagającą terapię odstraszającą, stosując disulfiram, co w Europie uważane jest za barbarzyństwo. Jednakże, mimo oporów, coraz częściej wprowadza się farmakoterapię czy terapie zielarskie oparte na medycynie ludowej. Jest to, jak wspomniano na wstępie, rozwiązanie najbardziej ekonomiczne, zmniejszające znacznie społeczne koszty leczenia i utrzymywania narkomana alkoholowego. 

KONTROWERSJE WOKÓŁ PICIA I PALENIA


Alkohol nigdy leczniczy nie był i nie będzie za wyjątkiem przypadków gdy się go używa do dezynfekcji czy nacierania - zewnętrznie. Głupoty wygadują ci, którzy twierdzą, że alkohol leczy i jest to ogłupianie społeczeństwa już i tak zapitego wielce. Kult alkoholu wymyślili ci, co chcieli ogłupić i osłabić zdolność do trzeźwego myślenia i rozeznawania. Kult alkoholu w postaci wina mszalnego jest wielką ślepą uliczką i chyba najtragiczniejszą pomyłką pijanych teologów. Jak kto chce, to niech sobie pije, jeśli wierzy w to, że alkohol go uzdrowi czy wyleczy, ale prawda jest inna. Na przykład piwko wcale nie leczy nerek, a tylko chmiel, bo to składniki chmielu wypłukują piasek z nerek, o czym uczy fachowo fitofarmacja. Bajdurzenie, że robi to alkohol w piwie jest bredzeniem pijanego umysłu i żądnych zysku monopoli alkoholowych. Wystarczy wypić piwo bezalkoholowe i będzie efekt taki sam, a nawet lepszy, bo nie będzie uszkodzeń mózgu i wątroby. A winko czerwone "na krew" zastąpić sokiem z buraków lub zjadaniem czerwonych winogron. I zdrowo i bezpiecznie. 

To nie alkohol a inne substancje zawarte w winie mogą wpłynąć pozytywnie na organizm. Katolicy i inni chrześcijanie muszą bronić alkoholu, bo propagowanie winka jako świętości na przykład w Polsce stoi w sprzeczności z ustawą o wychowaniu dzieci w trzeźwości i powinno się to zdelegalizować, ale tacy zlecają takie fikcyjne badania nad winkiem, żeby jego zdrowotny wpływ pokazać sztucznie. Monopoliści alkoholowi milczą o tym, że niektóre składniki czerwonych winogron dobrze wpływają na zdrowie, tylko, że wcale nie trzeba spożywać ich w winie, a raczej konsumując winogrona. Alkohol jedynie zatruwa organizm, niszczy wątrobę i mózg, stąd nawet wiele leków na alkoholu może być bardzo szkodliwych i przyczyniać się do śmierci ludzi. Pomocny w medycynie wydaje się jedynie spirytus do odkażania ran stosowany zewnętrznie. 

Jednym z powodów z jakich ogranicza się obecnie swobodę palenia papierosów, a wcześniej wprowadzono papierosy o zmniejszonej zawartości nikotyny jest właśnie to, że nikotyna, a także inne substancje czynią bardzo dużo palących podatnymi na zachowania paniczne. Ale są też inne kłopoty, jak fakt, że nikotyna już z ilości powyżej 5-7 papierosów powoduje wzrost poziomu dopaminy w taki sposób, że pojawiają się zaburzenia urojeniowe, czyli lekka podatność na przeżycia schizofreniczne, jak się to kiedyś mówiło. Inna kwestia, to fakt, że wiele składników z papierosa ulatnia się do góry i niszczy ozonosferę, przyczynia się do powiększania dziury ozonowej, zresztą składniki paliw i przeloty samolotów czy rakiet przez ozonosferę też. Coś trzeba zmniejszyć, żeby ludzkość nie sfiksowała albo się nie zapromieniowała. Epidemia zaburzeń lękowych i urojeniowych jest faktem, to coś tam się mówi o znanych już możliwych przyczynach, których oczywiście jest więcej. 

Niektórzy uczeni uważają, że w populacji ludzkiej tak jak i w innych populacjach dochodzi do eliminacji najsłabszych osobników. W przypadku ludzi, osoby nierokujące dla rozwoju i postępu populacji same się eliminują poprzez m.in. używki i nałogi. Z tego, że większość pacjentów bo 95 % jest palących w psychiatrykach, nijak oczywiście nie wynika, że każdy palący musiałby zachorować na chorobę psychiczną. To oznacza tylko, że choroby psychiczne znacząco częściej występują u palących papierosy, a w znikomym stopniu u niepalących. Jeśli prawie 200 tysięcy ludzi w Polsce rocznie trafia do psychiatryków, a z tego 95 procent jest palących papierosy, a tylko 5 niepalących, to jasno i naukowo widać związek palenia z podwyższonym znacznie ryzykiem zachorowania. Gdyby zlikwidować palenie, jak łatwo wyliczyć, byłoby tylko jakieś 18-20 tysięcy hospitalizacji psychiatrycznych. Jest to dosyć proste do wyliczenia i widać jak wiele budżet mógłby zaoszczędzić, gdyby nie palono papierosów. Nieumiejętność interpretacji takich istotnych faktów naukowych na temat alkoholu i nikotyny jest szczególnie widoczna wśród laików i dyletantów pisujących głupie komentarze w internecie, głównie dla obrony własnych nałogów ale także dla ochrony zysków z handlu towarami monopolowymi. 

DEPRESJA – SKUTEK PICIA I PALENIA


Co roku ponad milion ludzi na świecie umiera z powodu depresji najtragiczniejszą, bo samobójczą śmiercią. Rzesze innych dolegliwość ta pozbawia radości i sensu życia. Czy można im pomóc? Codzienność końca XX wieku dręczy ludzi różnorakimi stresami, stawia wobec wyzwań nieraz ponad siły i wytrzymałość. Współczesna cywilizacja, która na starcie obiecywała - przez rozwój nauki i techniki - ludziom szczęście, nie sprostała rozbudzonym nadziejom. Prawdziwa radość życia jest więc dziś zjawiskiem coraz rzadszym, ustępuje pola wszechogarniającemu smutkowi. Ten zaś przekracza często granice naszej tolerancji, kierując nas na manowce choroby. Jest ona wyjątkowo perfidna i przewrotna - czyni bowiem spustoszenie w uczuciach, emocjach, opanowuje wolę i popycha ku najbardziej przeciwnemu naturze gwałtowi, jaki może zadać żywa istota - ku samozagładzie.

Depresja, bo o niej mowa, ma wiele bezpośrednich przyczyn i przyobleka rozmaite maski. Trudno czasem o diagnozę, od trafności której zależy wiele, a przynajmniej dalsze rokowania i skuteczność przeciwdziałania, stąd strach przed tą chorobą. W ostatnich latach uczeni odarli depresję z mitu choroby nieobliczalnej i nieuleczalnej. Postępu, jaki dokonał się w jej poznawaniu, nie da się porównać z żadnymi innymi osiągnięciami w dziedzinie psychiatrii. Im więcej wiemy o depresji, tym łatwiej ją obłaskawić, opanować jej niszczącą siłę.

Depresję należy leczyć, bywa bowiem chorobą śmiertelną. Dane statystyczne wskazują, że około 15% osób cierpiących na depresję endogenną odbiera sobie życie. Ludzie ci stanowią większość samobójców (30 - 64%, zależnie od źródła informacji), dominują także w grupie odratowanych (31-88% prób samobójczych). Duży rozrzut wyników świadczy również o tym, jak trudno rozstrzygnąć czasem o przyczynie zgonu. Wiele samobójstw pozorowanych jest bowiem na wypadki. Śmierć w górach, czy zderzenie czołowe bez śladu hamowania - zawsze pozostawiają wątpliwości, które można różnie interpretować. Depresji nie wolno lekceważyć także z innych powodów.

Ostatnie badania niemieckich psychiatrów wskazują szkodliwy wpływ tej choroby na fizyczną kondycję ciała. Depresji towarzyszą często zmiany hormonalne. Wielu poważnie chorych ma na przykład wysokie stężenie kortyzolu we krwi. Nadmiar tego produkowanego przez nadnercza hormonu jest właśnie jedną z przyczyn osteoporozy - zmniejszenia gęstości kości. Tak więc depresja może sprzyjać rozwojowi tych zmian. Potwierdziły to tomograficzne pomiary końcowego odcinka kręgosłupa grupy osób cierpiących na depresję. W porównaniu z ludźmi zdrowymi cechował ich 15 % spadek gęstości tych kręgów.

Co gorsza, osoby cierpiące na zaburzenia nastroju dość powszechnie nadużywają alkoholu, leków nasennych i uspokajających, które czynią dodatkowe spustoszenie w organizmie i obciążają emocjonalnie. Nadużywanie alkoholu powoduje znów wzrost depresyjności i błędne koło się zamyka. Strach przed depresją łatwiej zrozumieć, gdy uświadomimy sobie, jak krótka jest historia jej skutecznego leczenia. Jeszcze przed II wojną światową jedynym ratunkiem dla pogrążonych w głębokiej melancholii były elektrowstrząsy. Przełom nastąpił dopiero w roku 1949 wraz z odkryciem właściwości soli litu, a właściwie w latach pięćdziesiątych, gdy pojawiły się leki przeciwdepresyjne.

Farmaceutyki, choć nie zawsze najskuteczniejsze, nie są jedyną bronią przeciw każdej chorobie afektywnej. Depresje sezonowe na przykład można najskuteczniej leczyć, całkiem omijając chemię, światłem. Chorych naświetla się około 2 godzin dziennie przez kilka tygodni lampami o sile światła 2500 luksów. (Dla porównania w bezchmurny, letni dzień na nadmorskiej plaży Słońce operuje z siłą 10 tysięcy luksów.) Wiadomo, że białe światło działa przez oczy na mózg, jednak mechanizm tej metody nie jest poznany i wymaga dalszych badań.

Chorób afektywnych nie można sprowadzać jedynie do zaburzeń czysto fizjologicznych. Podczas choroby zachodzi tak wiele zdarzeń psychologicznych i biologicznych, że trudno jest określić, które z nich decydują o rozwoju choroby, a które mają charakter wtórny. Dlatego zawsze niezbędne leczenie podstawowe psychiki stanowi gruntowna psychoterapia. Chemie stosuje się tylko w stanach ostrych i tam, gdzie psychoterapia czy światłoterapia nie dały większych rezultatów. Najwięcej uznania lekarzy i chorych zyskały dwie metody psychologiczne - terapia poznawcza i interpersonalna. Sześcioletnie badania Amerykańskiego Narodowego Instytutu Zdrowia Psychicznego (NIMH) dowiodły nawet, że w łagodniejszych postaciach depresji są one równie skuteczne jak imipramina (lek przeciwdepresyjny), zmniejszają objawy melancholii i przyczyniają się do poprawy funkcjonowania pacjenta. W cięższych stanach chorobowych ich możliwości są oczywiście ograniczone.

Terapia poznawcza wychodzi z założenia, że uczucia jednostki - nastrój i emocje - zdeterminowane są jej myślami i wyobrażeniami związanymi z dotychczasowymi doświadczeniami życiowymi. Zmieniając myśli można więc modyfikować stan ducha. Złe myślenie o sobie, świecie i wyuczona bezradność wespół z innymi czynnikami prowadzi właśnie do obniżenia nastroju. Terapia zmierza do bardziej realistycznego postrzegania siebie i swoich problemów, a przez to do zmiany zachowania. Terapia interpersonalna koncentruje się na powiązaniach społecznych i związkach osobistych chorego. Jej celem jest poprawienie własnego obrazu oraz umiejętności komunikowania się pacjenta. Wartość i skuteczność psychoterapii zależy nie tylko od zaawansowania choroby, ale i od jej rodzaju.

Przy ostrych depresjach endogennych podstawową siłą leczącą pozostaje farmakoterapia, w depresjach nerwicowych jej znaczenie jest mniejsze - tabletka zwalnia bowiem niektórych chorych od odpowiedzialności za własne życie i ubezwłasnowolnia. W tym przypadku trzeba przede wszystkim, nie mogąc zmienić świata, zmienić siebie, czyli zawierzyć psychoterapii. Kłopot jednak w tym, że w Polsce dostęp do bezpłatnej pomocy psychoterapeutycznej jest bardzo ograniczony (szpitale psychiatryczne). Równie trudno jest o prywatnie praktykującego psychoterapeutę, nie każdego też stać na taką fachową pomoc. Cóż więc pozostaje? Dawniej, gdy nie było psychoterapii, jej rolę z powodzeniem wypełniali przyjaciele; dziś można do tego dodać liczne publikacje i poradniki.

Być może już niebawem pojawi się alternatywna, prostsza i bezpieczna metoda leczenia z depresji. Mark George z National Institute of Mental Health pod Waszyngtonem uważa, że niektórym chorym można pomóc impulsami pola magnetycznego. Skonstruowanym w jego pracowni elektromagnesem udało się bowiem uzyskać znaczną poprawę samopoczucia u kilku pacjentów opornych na inne metody leczenia. Urządzenie ma wielkość rękawicy baseballowej, a cała procedura sprowadzała się do przykładania go do lewej skroni chorego przez 20 minut dziennie. Uczeni przypuszczają, że magnetyczne impulsy "naśladują" niektóre skutki elektrowstrząsów.

W przeciwieństwie do tych ostatnich przezczaszkowa stymulacja magnetyczna (TMS) nie wywołuje napadu drgawkowego. Impulsy magnetyczne pobudzają precyzyjnie (z dokładnością do kilku centymetrów) wybrane rejony mózgu. Istniejące obecnie elektromagnesy mogą jednak "ożywić" tylko powierzchniowe warstwy mózgu (do kilku centymetrów wgłąb). Struktury położone głębiej są jeszcze poza zasięgiem TMS. Co ciekawe, terapię magnesami robiono już kilka tysięcy lat temu z dużym powodzeniem, chociaż nie było tylu pacjentów depresyjnych z powodu alkoholozy. 

SAMOBÓJSTWA - STATYSTYKA


Samobójstwa, jak wynika z danych statystycznych najczęściej popełniane są na Węgrzech, w Danii i Austrii. Polska wraz z Kanadą i USA zajmuje w tej ponurej statystyce "środkowe" miejsce. Polscy samobójcy to głównie mężczyźni, (3 razy częściej niż kobiety), mieszkańcy miast, samotni, w wieku dojrzałym (35-60 lat). Wyższe wskaźniki samobójstw odnotowano w okresach kryzysów ekonomicznych (spadek podczas wojen) oraz wiosną i jesienią.

Należy podkreślić, że większość samobójstw odbywa się w oparach alkoholu i dymu papierosowego, a na trzeźwo praktycznie się nie zdarza. Pokazuje to prawdziwe przyczyny plagi społecznej, bo tak alkohol jak nikotyna i inne substancje narkotyczne papierosów zwiększają niechęć do życia i do siebie, a to kulminuje w samobójstwie! Samobójstwa to 5-6 tysięcy zgonów rocznie w Polsce w tym kilkaset (700-800) dzieci. Związek spożywania alkoholu i palenia papierosów z popełnianiem aktów suicydalnych jest niewątpliwy, nie budzi wątpliwości od strony naukowej. 

ROLA DUCHOWOŚCI W LECZENIU CHOROBY ALKOHOLOWEJ


Wielu zdrowiejących alkoholików i narkomanów doświadcza wzrostu wiary, co może zwiększyć ich szanse na wytrwanie w abstynencji. Chociaż nie wygląda na to, by rzeczywiste poglądy ludzi zmieniały się w trakcie powrotu do zdrowia, stopień, w jakim oni doznają doświadczeń duchowych i są otwarci na duchowość w swoim życiu, ulega zmianie. Badania nad wpływem duchowości objęły 154 dorosłych z uzależnieniem alkoholowym lub nadużywaniem alkoholu, którzy uczestniczyli w ambulatoryjnym programie terapeutycznym. Badacze oszacowali 10 różnych "miar" duchowości uczestników razem z ich problemami alkoholowymi na początku badań, a potem 6 miesięcy później. Po tym okresie, wielu uczestników doświadczyło znacznych zmian w około połowie badanych skal, ale nie było zmian w rdzeniu poglądów uczestników na Boga lub religię. Spożycie alkoholu spadło znacząco w czasie opisywanych badań i 72 procent uczestników nie powróciło do ciężkiego picia. Te stwierdzenia sugerują, że wszystkie rodzaje duchowości w programach wychodzenia z alkoholizmu mogą rzeczywiście pomagać. Udane kursy odwykowe dla alkoholików prowadzą między innymi grupy adwentystów, baptystów i buddystów, ci ostatni w oparciu o proste techniki medytacji zen. 

SZPITAL PSYCHIATRYCZNY WSPOMAGA PATOLOGIĘ?


Wiadomo, że palenie papierosów to szkodliwy nałóg. Pali nałogowo ponad 90-98 % pacjentów szpitali psychiatrycznych. Żałosne jest to, że lekarze i psycholodzy nie robią dokładnie nic dla uświadamiania szkodliwości nałogu ani dla jego leczenia. Może fakt, że substancje papierosów powodują choroby i napędzają klientów powoduje omertę wobec tego tematu? Czyżby psychiatrzy świadomi faktu tworzenia swych miejsc pracy dzieki patologii popadli w zmowę milczenia? Czekamy na odwykowe leczenie z nałogu palenia papierosów we wszystkich szpitalach psychiatrycznych w całej Polsce. Często rozstanie z chorobą psychiczną warunkowane jest wyzwoleniem pacjenta z jej przyczyny jaką jest toksyczny nałóg palenia papierosów.

Wiele szpitali psychiatrycznych zezwala nawet na palenie papierosów na salach wbrew woli i na szkodę osób niepalących. To jest jeden z największych i najpodlejszych skandali lecznictwa psychiatrycznego w Polsce! A wiek jest XXI, rok 2008...


Wszystkich zainteresowanych leczeniem naturalnym metodami Ajurwedy 

Zapraszamy na warsztaty:


© Wszelkie prawa do publikacji zastrzeżone przez: ajurweda.blogspot.com

1 komentarz:

  1. Wiem, że palenie papierosów bierze się zazwyczaj przez towarzystwo - wszyscy palą, to zapalę i ja. Z alkoholem jest podobnie, ale tutaj efekt znacznie silniejszy, więc i uzależnienie o zacznie gorszym charakterze.

    OdpowiedzUsuń