Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczochy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szczochy. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 listopada 2013

Wodolecznictwo a terapia moczem


Leczenie wodą czy zwyczajne szczochopilstwo?


Dhanvantari
Zajmując się kulturą duchową Wschodu, a w szczególności jogą, sufi, ezoterycznym chrześcijaństwem, także ajurwedą - naturalną indyjską medycyną, z mieszanymi uczuciami śledzę wszelkie brednie jakie zdarza się publikować na temat, jogicznej rzekomo, terapii moczem. Jako nauczyciel duchowy, muszę rzec, że z jogą nic wspomniana urynoterapia wspólnego na pewno nie ma.


Woda Pana Śiwy (Śhiva) to wcale nie szczochy, jak pragną rzekomi "terapeuci" od uryny, a jedynie najzwyklejsza woda źródlana poświęcona i pobłogosławiona w czasie uroczystego nabożeństwa zwanego abhiśekapudźą. Jest to starożytny wedyjski ryt polewania czystą wodą lińgamu - kamiennego słupa, będącego znakiem stwórczej mocy i potęgi natury zwanej też Śakti. Żywa Woda poświęcona rytuałem, w którym m. in. odmawiane lub śpiewane są służące temu modlitwy (mantramy), zwana jest Śiwambu lub Śiwambudhara. Oto i strumień Wody Śiwy spływający z lińgamu spożywany jest jako nektar Amaroli - boski nektar duchowy. Kojarzenie lińgamu z fallusem także jest fatalnym błędem, który od kilku stuleci propagują "uczeni" jezuici nie mający o symbolice śiwaizmu nawet zielonego pojęcia. Fallus vel penis to w sanskrycie naraka. Niezbyt podobnie do terminu lińgam, mającego jedynie mistyczne i duchowe znaczenie w jogicznej, śiwaickiej ezoteryce.